Dwie odsłony szczęścia, które masz na wyciągnięcie ręki

Zestaw pierwszy, najlepszy

Chopin – odtwarzany dość głośno, cichy deszcz, kubek kawy, wieczór z bliską osobą.

Zestaw drugi, też najlepszy

Continue reading “Dwie odsłony szczęścia, które masz na wyciągnięcie ręki”

Advertisements

Wschód

Pewnego lata obudziłam się o czwartej z minutami, wzięłam aparat, ciepłe skarpety i bluzę, po czym wyszłam na podwórko. Przygniotło mnie widowisko wyświetlone na niebie bezinteresownie, bez biletów. Niby ten sam widnokrąg, domy, pola, drogi, drzewa. Tylko że… Continue reading “Wschód”

Nie cierpię

Nie mam dławiącej kulki w gardle, która podobno utrudnia mówienie, a przecież skutecznie wyzwala wieczorne skargi, inauguruje samotność przy otwartym oknie, ubiera ją w pokrętne metafory.

Wieczór to koc, otula serce, przykrywa lęk, nawet w samotności, gdy już poznasz, że ona nie istnieje, gdy już przestaniesz Wam przeszkadzać.

Boję się tylko tego, że mija czas. Strat mi nie brakuje, za to brakuje mi kilku par oczu, tyluż kawałków serca, zgubionych puzzli, których nie znajdę jeszcze długo, a nie zastąpię nigdy. Serce nieustannie się goi, jak gdyby kiedyś mogło zagoić się całkowicie.

Nie cierpię na samotność, depresję, na dostatek ani na niedostatek, na chorobę ani zdrowie. Koniec uskarżania się – lepiej dziękować, rozpromieniać. Nie czerpać z życia za wszelką cenę garści pełnych łakoci, nie wyciskać desperacko pomarańczy na suchy wiór. A kochać. Prószyć wokół tym, co we mnie najlepsze, w miejsce skarg i zażaleń o rozbitym dzbanku.

meadow_flowers

piękne zdjęcia, które tu widzicie, pochodzą ze strony magdeleine.co

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Rocky kontra kwiecień

Nikomu na świecie nie życzę przeżywania kwietnia (szczególnie tegorocznego) w Polsce. Faktu, że pod pewnymi względami jest to niedobry miesiąc, nie zmienią żadne fiołki, nowa ja ani spontaniczne spotkanie z przyjaciółką. Święta plus coroczne wydarzenia polityczne to pułapka, nie ma siły uciec od fejsbukowych gunwo burz. Pisząc to, mówię do siebie w myślach: “Kat, weź przestań i zmień temat. Kto się przejmuje tymi awanturami, czy Twoi znajomi zabierają w nich głos? Jeszcze się nie nauczyłaś z tym żyć?”

– Nie.

Okej, my jako zwykli śmiertelnicy, dajemy się złapać. Ale kilka spośród znanych/poważanych/inteligentnych osób, które obserwuję, również daje się w to wciągnąć. Nawet najlepszym puszczają nerwy. Odpowiesz na jeden idiotyczny komentarz – i przepadłeś.

Kiedy już mimo zaklinania samej siebie, przeczytam fragment uroczej “wymiany zdań”, boksują się we mnie dwaj Rocky. Jeden, poprawiając w ustach to coś, co memła się podczas walki, mówi: “Rozniosę go! Napiszę, że jego wywody są nielogiczne i że sam sobie zaprzecza. Poza tym jeśli chce przekonać rozmówcę do swoich poglądów obrażając go, szansa na powodzenie znajduje się mniej więcej na poziomie prawdopodobieństwa poprawnego wypełnienia wniosku o unijne dofinansowanie”.

Tak, jakby racjonalne argumenty miały jakiekolwiek znaczenie. Chyba nietrudno zauważyć, że w dyskusjach dotyczących religii, polityki, różnic światopoglądowych czy ogólnie pojętych wartości, wiedza nie ma ŻADNEGO znaczenia. Po obu stronach sporu znajdą się odpowiedni naukowcy, którzy udowodnią prawdziwość wybranych, jedynie słusznych poglądów.

Drugi Rocky, zły na pierwszego, tłumaczy mu, że nie ma prawa oceniać wybuchowych internautów, bo nie wie, w jakiej znaleźli się sytuacji. Gdyby okazało się, że gość właśnie stracił pracę, ktoś mu zjadł naleśniki albo ukąsiła go szczypawka (rodzicielska legenda głosi, że to możliwe), też byś go nokautował z taką satysfakcją? Za dwa słowa ponad normę?

Nie wiem, czy istnienie w głowie dwóch bokserów jest w porządku czy oznacza dysocjacyjne zaburzenie osobowości, ale wiem, że

i nie mieszać się ciężko, i mieszać
Nędzna pociecha […].

Jeśli zadacie mi pytanie,  czy da się coś z tym zrobić i który Rocky wygrywa, to chętnie podzielę się z Wami moją prostą metodą.  Warto zdać sobie sprawę z faktu, że fejsbuk, podobnie jak inne platformy, może być miejscem do dzielenia się wartościowymi ideami, nie nadaje się jednak (i chyba nigdy nie będzie się nadawał) do toczenia sporów na poważne, światopoglądowe tematy. Po prostu się nie sprawdza.

Żadne medium nie zastąpi nam bezpośredniego spotkania z drugim człowiekiem. A uzupełniając tę wizję kawą, piwem, ciepłym mleczkiem, czy co tak kto lubi, z powodzeniem możemy, w miłej atmosferze, nawzajem się rozwijać i dyskutować o sensie istnienia.

Nie lepiej?

Oczywiście pod moimi tekstami będą chyba zawsze adnotacje, że to tylko moje zdanie, może mało odkrywcze, i nie musicie się z tym zgadzać, bo absolutnie nikomu tego nie narzucam. Lubię szukać sposobów, by oszczędzić sobie nerwów i chętnie się tym dzielę. Właściwie to byłby chyba mój wymarzony zawód. ; )

Blog at WordPress.com.

Up ↑