Nie cierpię

Nie mam dławiącej kulki w gardle, która podobno utrudnia mówienie, a przecież skutecznie wyzwala wieczorne skargi, inauguruje samotność przy otwartym oknie, ubiera ją w pokrętne metafory.

Wieczór to koc, otula serce, przykrywa lęk, nawet w samotności, gdy już poznasz, że ona nie istnieje, gdy już przestaniesz Wam przeszkadzać.

Boję się tylko tego, że mija czas. Strat mi nie brakuje, za to brakuje mi kilku par oczu, tyluż kawałków serca, zgubionych puzzli, których nie znajdę jeszcze długo, a nie zastąpię nigdy. Serce nieustannie się goi, jak gdyby kiedyś mogło zagoić się całkowicie.

Nie cierpię na samotność, depresję, na dostatek ani na niedostatek, na chorobę ani zdrowie. Koniec uskarżania się – lepiej dziękować, rozpromieniać. Nie czerpać z życia za wszelką cenę garści pełnych łakoci, nie wyciskać desperacko pomarańczy na suchy wiór. A kochać. Prószyć wokół tym, co we mnie najlepsze, w miejsce skarg i zażaleń o rozbitym dzbanku.

meadow_flowers

piękne zdjęcia, które tu widzicie, pochodzą ze strony magdeleine.co

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s